
Ciąża i poród często przedstawiane są jako sielankowy czas, w którym młoda mama promienieje ze szczęścia. Rzeczywistość bywa jednak znacznie mniej fotogeniczna, a pod instagramowymi uśmiechami kryją się dolegliwości, o których rzadko rozmawia się nawet z przyjaciółkami. Okazuje się, że z problemami, które często określa się mianem wstydliwych, mierzy się zdecydowana większość kobiet, choć temat wciąż pozostaje wielkim tabu w naszym społeczeństwie.
Badania pokazują, że aż 88,4% kobiet w ciąży lub niedługo po porodzie doświadcza chociaż jednej dolegliwości, o której wolałoby nie wspominać głośno. Czołówkę tego niechlubnego zestawienia otwierają opuchnięte i ciężkie nogi oraz stopy, na które narzeka równe 40% pań. Nieco rzadziej pojawia się powodująca spory dyskomfort nadmierna potliwość, a zaraz za nią plasują się hemoroidy. Częstym utrapieniem są także żylaki oraz nieestetycznie pękające naczynka.
Niezwykle powszechnym problemem okazują się również kwestie intymne. Prawie co czwarta dziewczyna boryka się po ciąży z częstszymi infekcjami, zarówno tymi o podłożu bakteryjnym, jak i grzybiczym. Dodatkowo ponad 20% młodych mam skarży się na suchość pochwy, która nierzadko prowadzi do realnego bólu. Gdy pojawiają się takie objawy, większość kobiet na szczęście nie czeka na cud. Najczęstszym pierwszym krokiem jest po prostu wizyta w gabinecie ginekologicznym.
Spora część kobiet próbuje jednak radzić sobie z problemami na własną rękę, sięgając po dostępne w aptekach preparaty bez recepty. Wiele z nich decyduje się również na zmianę codziennych przyzwyczajeń. Wśród najpopularniejszych rozwiązań znalazły się:
zmiana kosmetyków przeznaczonych do higieny intymnej,
stosowanie probiotyków doustnych lub dopochwowych,
tymczasowe ograniczenie aktywności seksualnej,
modyfikacja codziennego sposobu odżywiania. Zaledwie garstka, bo zaledwie około 5% badanych, postanawia przeczekać sytuację bez podejmowania jakichkolwiek konkretnych działań.
Eksperci zajmujący się zdrowiem kobiet podkreślają, że skóra okolic intymnych w tym szczególnym okresie staje się o wiele bardziej wrażliwa na czynniki zewnętrzne. Wymaga to zupełnie innego podejścia do codziennej higieny niż przed ciążą.
Zwraca się uwagę na konieczność unikania sztucznych kompozycji zapachowych, które mogą tylko potęgować podrażnienia. Zaleca się wybieranie łagodnych płynów myjących, najlepiej takich, które w swoim składzie zawierają prebiotyki. To właśnie one pomagają utrzymać odpowiednie pH i chronią naturalną florę bakteryjną organizmu.
Kolejną ogromną trudnością, z którą mierzy się nawet co trzecia kobieta po porodzie, jest nietrzymanie moczu. To wciąż jedno z najbardziej przemilczanych doświadczeń młodego macierzyństwa, wokół którego narosła potężna bariera psychologiczna i wstyd. Lekarze zaznaczają, że czekanie, aż dolegliwość sama magicznie ustąpi, jest najgorszą z możliwych strategii. Im dłużej zwleka się z szukaniem specjalistycznej pomocy medycznej, tym trudniej jest później odwrócić ten proces i przywrócić ciało do prawidłowego funkcjonowania.
Świadomość przyszłych mam na szczęście z roku na rok rośnie. Specjaliści wskazują, że odpowiednie przygotowanie jeszcze przed planowaną ciążą, takie jak dbanie o wyrobienie prawidłowych nawyków i napięcie mięśni dna miednicy, przynosi potem świetne rezultaty i pozwala uniknąć wielu problemów po połogu.
Istotną rolę odgrywa tu także odpowiednie nawodnienie organizmu, które pozwala na regularne płukanie pęcherza. Co ciekawe, z perspektywy medycznej ogromne znaczenie ma unikanie zwykłych zaparć. Zbite masy kałowe i wysiłek przy wydalaniu mocno osłabiają mięśnie miednicy, co tylko nakręca spiralę problemu i utrudnia leczenie nietrzymania moczu.
Mniej więcej co piąta kobieta zgłasza też trudności związane z gojeniem się ran, niezależnie od tego, czy mowa o nacięciu krocza po porodzie naturalnym, czy o bliźnie po cesarskim cięciu. Zrośnięta z głębszymi tkankami, sztywna i bolesna blizna to niestety nie tylko ślad wizualny na skórze.
Fizjoterapeuci uświadamiają, że taka zmiana może wpływać na postawę całego ciała, funkcjonowanie powłok brzusznych, a nawet wywoływać niewyjaśnione bóle kręgosłupa. Pacjentki rzadko samodzielnie łączą te codzienne dolegliwości z przebytym porodem, traktując je jako osobne schorzenia.
Gdy rana poporodowa prawidłowo się zagoi, a lekarz prowadzący nie widzi żadnych przeciwwskazań, warto pomyśleć o mobilizacji blizny. Z pomocą przychodzą tu osteopaci i fizjoterapeuci uroginekologiczni.
W profesjonalnych gabinetach stosuje się bardzo różnorodne metody pracy. Może to być wykorzystanie technik manualnych i praca z powięzią, nauka samodzielnego automasażu w warunkach domowych, a w niektórych przypadkach także kinesiotaping czy coraz popularniejsze suche igłowanie. Dobór konkretnego rozwiązania zawsze zależy od etapu gojenia oraz indywidualnych potrzeb pacjentki.
Początki macierzyństwa to niewątpliwie ogromne wyzwanie dla organizmu, ale nie powinno ono oznaczać rezygnacji z własnego zdrowia. Uczucie ciągnięcia blizny, nietrzymanie moczu podczas kichania czy ból w trakcie współżycia to wcale nie są stany, do których trzeba się po prostu przyzwyczaić i zacisnąć zęby. Zdecydowaną większość tych dolegliwości można obecnie skutecznie leczyć. Warto dać swojemu ciału odpowiedni czas na regenerację, przełamać naturalny wstyd i szukać wsparcia u specjalistów, bo troska o własny komfort to jednocześnie najlepsza troska o dziecko.