Od 2027 roku szczepienia na HPV będą obowiązkowe. Eksperci: to szansa na pokonanie nowotworów

cropped-shot-unrecognizable-woman-does-vaccination-clinic-wears-pink-blouse-cares-about-her-health-pandemic

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia, od 1 stycznia 2027 roku szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV) wejdzie do kalendarza szczepień obowiązkowych. To przełomowa zmiana w polskim systemie profilaktyki zdrowotnej. Do tej pory preparat był darmowy i zalecany dla wybranej grupy wiekowej, jednak ostateczna decyzja zawsze spoczywała na barkach rodziców.

– Jeżeli zwiększymy odsetek zaszczepionych dzieci, efektu nie zobaczymy w statystykach onkologicznych za rok czy dwa. To profilaktyka zaplanowana na dziesięciolecia. Szczepimy zdrowe dzieci dzisiaj po to, aby jako dorośli były w znacznie mniejszym stopniu narażone na choroby HPV-zależne. To zupełnie inne spojrzenie na profilaktykę: działamy, zanim dojdzie do zakażenia i zanim pojawi się jakakolwiek choroba – komentuje lek. Anna Nieć, specjalistka ginekologii z Intima Clinic w Krakowie.

Koniec z dobrowolnością – nadchodzą zmiany

Obecnie, od czerwca 2023 roku, w Polsce funkcjonuje program bezpłatnych szczepień, którym objęci są chłopcy i dziewczynki między 9. a 14. rokiem życia. Pełna ochrona wymaga podania dwóch dawek preparatu. System ten rozszerzono we wrześniu 2024 roku, umożliwiając podawanie szczepionek bezpośrednio w szkołach oraz w przychodniach POZ. Choć rozwiązanie to ułatwiło dostęp, wciąż wymagało aktywnego zgłoszenia dziecka przez opiekuna. Decyzja resortu zdrowia o przeniesieniu HPV na listę szczepień obowiązkowych od 2027 roku drastycznie zmienia podejście do tego problemu.

– Według mnie to ważny krok, ponieważ HPV nadal bywa niesłusznie traktowany wyłącznie jako problem dorosłych kobiet i kojarzony przede wszystkim z rakiem szyjki macicy. Tymczasem najlepszy moment na zabezpieczenie przed konsekwencjami zakażenia przypada właśnie w dzieciństwie, zanim dojdzie do kontaktu z wirusem. Dlatego nie powinniśmy myśleć o tym jako o szczepieniu związanym z rozpoczęciem życia seksualnego, lecz jak o szczepieniu przeciwnowotworowym podawanym odpowiednio wcześnie – podkreśla lek. Anna Nieć.

Powszechny wirus, ukryte zagrożenie

Wirus brodawczaka ludzkiego to nie jeden, ale ponad 200 różnych typów, z czego około 40 atakuje obszary moczowo-płciowe oraz okolice odbytu.

  • Powszechność: Szacuje się, że aż 80% osób aktywnych seksualnie w pewnym momencie swojego życia ulegnie zakażeniu.

  • Wysokie ryzyko onkologiczne: 14 typów wirusa klasyfikuje się jako wysoce onkogenne.

  • Brak objawów: Większość infekcji przebiega bezobjawowo. Nosiciele nieświadomie zarażają kolejne osoby.

Zakażenie najczęściej zostaje zwalczone przez układ immunologiczny. Prawdziwe ryzyko pojawia się wtedy, gdy infekcja przybiera formę przetrwałą, co z czasem może inicjować rozwój nowotworu.

– Dodatni wynik HPV nie jest rozpoznaniem raka i absolutnie nie oznacza, że nowotwór musi się rozwinąć. U większości osób organizm radzi sobie z infekcją. Z punktu widzenia ginekologicznego najbardziej niepokoi nas zakażenie przetrwałe wysokoonkogennym typem HPV. To właśnie ono może uruchomić proces prowadzący do powstawania zmian przednowotworowych. Problem polega na tym, że nie jesteśmy w stanie z góry przewidzieć, u kogo infekcja ustąpi, a u kogo pozostanie na dłużej – wyjaśnia lek. Anna Nieć.

Warto pamiętać, że do zakażenia nie jest konieczny pełny stosunek – wystarczy bezpośredni kontakt skóry z błonami śluzowymi. Z tego względu prezerwatywy, choć chronią przed wieloma innymi chorobami wenerycznymi, nie dają 100% gwarancji ochrony przed HPV.

Nie tylko rak szyjki macicy

Poszczególne warianty HPV niosą za sobą różne zagrożenia:

  • Typy 16 i 18: Odpowiadają za blisko 70% diagnoz raka szyjki macicy (sam typ 16 to połowa przypadków).

  • Typy 6 i 11 (nisko onkogenne): Są główną przyczyną powstawania niezwykle uciążliwych kłykcin kończystych (brodawek płciowych) – odpowiadają za 90% zachorowań.

Wirus brodawczaka ludzkiego nie zna płci. Te same genotypy zagrażają kobietom i mężczyznom, będąc przyczyną nie tylko raka szyjki macicy, ale również nowotworów odbytu (aż 90% przypadków jest zależnych od HPV), sromu, pochwy oraz głowy i szyi (nosogardzieli).

Ochrona chłopców to konieczność

Mitem jest twierdzenie, że HPV to „kobiecy wirus”. Mężczyźni nie tylko przenoszą zakażenie, ale sami są narażeni na poważne komplikacje zdrowotne, w tym raka odbytu i kłykciny.

– Szczepienie chłopców nie powinno być przedstawiane wyłącznie jako sposób ochrony ich przyszłych partnerek. Chłopcy są szczepieni dla własnego zdrowia. Mężczyzna może być nosicielem HPV, może zakażać, ale może również sam zachorować na nowotwór związany z infekcją wirusem HPV. Jeżeli chcemy skutecznie ograniczać krążenie wirusa w populacji, profilaktyka musi obejmować obie płcie – mówi lek. Anna Nieć z krakowskiej Intima Clinic.

Wiek ma kluczowe znaczenie

Rodzice często zastanawiają się, po co szczepić 9-latków, skoro do inicjacji seksualnej pozostało wiele lat. Medycyna ma tu jasną odpowiedź: skuteczność profilaktyki opiera się na wyprzedzeniu wirusa. Szczepionka działa najlepiej, gdy organizm uczy się odporności jeszcze przed jakimkolwiek narażeniem na kontakt z patogenem. Dodatkowo odpowiedź immunologiczna pacjentów poniżej 15. roku życia jest najsilniejsza, co pozwala zredukować pełny cykl do zaledwie dwóch dawek (starsi pacjenci wymagają trzech).

Globalne dowody na skuteczność

Działanie preparatów przeciw HPV, stosowanych na świecie od 2006 roku, jest bardzo dobrze udokumentowane. Jak wynika z danych portalu hpv.pl, podano już ponad pół miliarda dawek w 125 państwach.

W krajach przodujących w profilaktyce (USA, Australia, Kanada) dekada programów szczepień przyniosła spadek infekcji najgroźniejszymi typami wirusa o ok. 90%. Europejskie dane są równie imponujące – w Szkocji, gdzie wprowadzono szerokie programy szczepień populacyjnych dziewczynek w wieku 12-13 lat, praktycznie wyeliminowano przypadki inwazyjnego raka szyjki macicy w tej grupie.

– To pokazuje, dlaczego przy HPV tak ważne jest myślenie populacyjne. Rak, który rozpoznajemy u czterdziestolatki, może być odległą konsekwencją infekcji sprzed wielu lat. Szczepiąc szeroko kolejne roczniki dzieci, możemy zmniejszyć liczbę zakażeń, zmian przednowotworowych, zabiegów wykonywanych z ich powodu, a w dłuższej perspektywie także nowotworów. Na taki efekt trzeba poczekać, ale doświadczenia krajów szczepiących od lat pokazują, że jest on realny – mówi lek. Anna Nieć.

Dorośli również mogą się chronić

Mimo że idealnym momentem na szczepienie jest wiek szkolny, górna granica nie istnieje. Rozpoczęcie życia intymnego nie przekreśla sensu przyjęcia preparatu.

– Człowiek może zetknąć się z jednym typem HPV, ale nie mieć kontaktu z innymi genotypami objętymi ochroną poszczepienną. Dlatego nawet stwierdzenie zakażenia HPV nie oznacza, że szczepienie jest z definicji bezcelowe. Nie leczy ono istniejącej infekcji, ale może zapewnić ochronę przed typami wirusa, z którymi organizm wcześniej się nie zetknął. Co więcej, przechorowanie zakażenia nie daje pewnej, trwałej odporności. Możliwe jest ponowne zakażenie HPV także tym samym genotypem. U kobiet, które przeszły leczenie zmian związanych z HPV, obserwacje wskazują ponadto, że szczepienie może zmniejszać ryzyko nawrotu infekcji i ponownego pojawienia się zmian chorobowych. W takim przypadku decyzję należy omówić indywidualnie z lekarzem – mówi lek. Anna Nieć.

Decyzja o wprowadzeniu szczepień obowiązkowych od 2027 roku to strategiczna inwestycja w zdrowie całego społeczeństwa. Wieloletnie doświadczenia państw zachodnich dają nadzieję, że powszechny dostęp i wysoki poziom zaszczepienia radykalnie obniżą odsetek zachorowań na nowotwory w przyszłości.

– Najważniejsze jest dla mnie, żeby rodzic nie patrzył na to szczepienie przez pryzmat seksualności dziewięcio- czy dwunastoletniego dziecka. Szczepimy je właśnie dlatego, że jest zdrowe i najprawdopodobniej nie miało jeszcze kontaktu z HPV. Dajemy jego układowi odpornościowemu możliwość przygotowania się wcześniej. Jeżeli możemy dzięki profilaktyce zmniejszyć ryzyko nowotworu, który mógłby rozwinąć się dwadzieścia czy trzydzieści lat później, to właśnie teraz – odpowiednio wcześnie – jest najlepszy moment, żeby działać – podsumowuje lek. Anna Nieć.


opublikowano: 2026-09-03
« powrót


Polityka Prywatności