Pierwszy „lek odwracający starzenie” podany człowiekowi. Czy rozpoczęła się era eliksirów młodości?

human-system-cells-molecular-structure-illustration-syringe-with-vaccine

Informacja o pierwszym w historii zastrzyku, który ma odwracać procesy starzenia, obiegła media. Brzmi jak początek nowej ery medycyny: terapia, która ma sprawić, że stare komórki zaczną zachowywać się jak młode. W tle są badania nad długowiecznością i odkrycie, za które przyznano Nagrodę Nobla. Dr Marek Wasiluk, ekspert medycyny estetycznej z warszawskiej kliniki L’experta wyjaśnia czy to realna terapia odmładzająca człowieka.

 „To jest bardzo ciekawy kierunek badań, ale trzeba jasno powiedzieć: na ten moment nie mówimy o leku, który odmładza całe ciało. Mówimy o eksperymentalnej terapii podanej do oka, u pacjentów z konkretnymi chorobami nerwu wzrokowego. Do realnego odmładzania organizmu w takim rozumieniu, w jakim wyobraża to sobie opinia publiczna, jest jeszcze bardzo daleka droga” - mówi dr Marek Wasiluk, ekspert medycyny estetycznej z warszawskiej kliniki L’experta.

Zastrzyk odmładzający? Tak, ale nie tak, jak sugerują nagłówki

Bostońska firma biotechnologiczna Life Biosciences ogłosiła rozpoczęcie pierwszego badania klinicznego terapii ER-100 u ludzi. To eksperymentalna terapia rozwijana z myślą o chorobach nerwu wzrokowego, w jaskrze oraz neuropatii nerwu wzrokowego.

W mediach pojawiło się hasło „pierwszy lek odwracający starzenie”. W praktyce jednak nie chodzi o tabletkę, suplement ani zastrzyk działający ogólnoustrojowo. ER-100 ma być podawany miejscowo, do oka, a jego celem jest próba przywrócenia sprawniejszego funkcjonowania określonych komórek siatkówki - komórek zwojowych, które odgrywają ważną rolę w przekazywaniu sygnałów wzrokowych do mózgu.

To nie jest terapia, którą bierze się jak klasyczny lek, a potem substancja rozchodzi się z krwią po całym organizmie. Tu mamy podanie miejscowe, bardzo precyzyjne, do konkretnego obszaru. Dlatego jeżeli już mówimy o potencjale tej technologii, to raczej w kierunku regenerowania wybranych narządów czy struktur, a nie odmładzania człowieka jako całości. To rozróżnienie jest kluczowe.” - wyjaśnia doktor Marek Wasiluk.

Faza pierwsza, czyli najpierw bezpieczeństwo

Badanie ER-100 jest badaniem pierwszej fazy. To oznacza, że jego podstawowym celem nie jest jeszcze udowodnienie skuteczności terapii, ale ocena jej bezpieczeństwa u ludzi. Innymi słowy naukowcy chcą sprawdzić, czy po podaniu preparatu nie pojawiają się poważne albo niespodziewane działania niepożądane.

„W pierwszej fazie badań klinicznych nie oceniamy jeszcze: lek działa albo nie działa. Bo najważniejsze pytanie zawsze brzmi: czy po podaniu nowo badanej terapii pacjentom nie dzieje się nic niepokojącego albo zagrażającego życiu. Dopiero to się zweryfikuje w badaniu można myśleć o realnej ocenie skuteczności i wykonaniu kolejnych badań” - podkreśla dr Marek Wasiluk, który jest również CEO ClinMark - firmy prowadzącej badania kliniczne na całym świecie.

Ekspert zaznacza, że droga od pierwszego podania terapii człowiekowi do ewentualnej rejestracji leku jest długa. Nawet w optymistycznym scenariuszu potrzeba kolejnych etapów badań, większej liczby pacjentów, obserwacji działań niepożądanych i potwierdzenia, że efekt jest nie tylko obiecujący, ale też powtarzalny mierzalny.

„Nawet jeśli wszystko szłoby idealnie, mówimy o latach. A w tego typu terapiach badanie może zostać zatrzymane bardzo szybko, jeżeli pojawi się istotny problem bezpieczeństwa. Lek musi być najpierw bezpieczny, a dopiero potem skuteczny. Jeżeli byłby bardzo skuteczny, ale przy tym niebezpieczny, to medycznie niewiele z tego wynika” - mówi doktor Marek Wasiluk.

Skąd wziął się pomysł na cofanie wieku komórek?

Geneza tej terapii sięga jednego z najważniejszych odkryć biologii komórki ostatnich dekad. W 2012 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny otrzymali John B. Gurdon i Shinya Yamanaka za odkrycie, że dojrzałe, wyspecjalizowane komórki można przeprogramować do stanu, w którym przypominają komórki macierzyste zdolne do przekształcania się w różne typy tkanek.

Yamanaka wykazał, że przy użyciu określonych bodżców można „cofnąć” komórkę w rozwoju. Tzw. czynniki Yamanaki stały się fundamentem badań nad reprogramowaniem komórkowym, ponieważ pokazały, że specjalizacja komórki (np. na komórki mięśnia, skóry, kości) nie jest procesem absolutnie nieodwracalnym.

Problem polega na tym, że pełne cofnięcie komórki do stanu komórki macierzystej nie jest celem terapii odmładzających. W organizmie byłoby to zbyt ryzykowne. Komórka oka, skóry czy wątroby nie ma przestać być komórką oka, skóry czy wątroby. bo nie chcemy żeby w oku zaczęła się rozwijać tkanka wątroby, a w wątrobie oka. Ma zachować swoją funkcję, ale działać sprawniej - jak młodsza komórka. Dlatego współczesne badania koncentrują się na tzw. częściowym reprogramowaniu epigenetycznym.

Epigenetyka to system regulacji aktywności genów. Można powiedzieć, że DNA jest instrukcją, ale epigenetyka decyduje, które fragmenty tej instrukcji są aktywnie czytane i wdrażane, a które wyciszane. Z wiekiem ten system regulacji ulega zaburzeniom. Komórki nadal mają ten sam kod genetyczny, ale zaczynają gorzej z niego korzystać. Produkują mniej potrzebnych białek, słabiej się regenerują, gorzej reagują na uszkodzenia i stopniowo tracą wydolność.

Celem takich terapii jest pewnego rodzaju restart komórki. Nie chodzi o magiczne cofnięcie czasu, tylko o to, żeby starzejąca się, mniej aktywna komórka zaczęła zachowywać się bardziej jak młoda: była sprawniejsza, bardziej aktywna, lepiej odbudowywała tkankę. To fascynująca koncepcja, ale też obszar, którego nadal nie rozumiemy w pełni”- komentuje doktor Marek Wasiluk.

Dlaczego największym pytaniem jest bezpieczeństwo onkologiczne?

Life Biosciences w terapii ER-100 wykorzystuje trzy czynniki: OCT4, SOX2 i KLF4, czyli zestaw określany skrótem OSK. Pominięto c-MYC, czynnik najbardziej kojarzony z ryzykiem niekontrolowanych podziałów komórkowych. Firma deklaruje również zastosowanie mechanizmów kontroli aktywacji terapii.

Mimo to największą obawą przy reprogramowaniu komórkowym pozostaje bezpieczeństwo onkologiczne. Mechanizmy, które pobudzają komórki do większej aktywności, w niektórych warunkach mogą przypominać procesy obserwowane w nowotworach. Granica między regeneracją a niekontrolowanym wzrostem komórek jest jednym z najważniejszych wyzwań tego typu terapii.

W teorii brzmi to bardzo atrakcyjnie: pobudzamy komórki, żeby działały jak młode. Ale podobne mechanizmy aktywacji i mnożenia komórek mogą pojawiać się w przebiegu nowotworzenia. Pytanie brzmi więc: czy ingerująć mocno w regenerację tkankę przy okazji nie uruchomimy proces, nad którym nie będziemy mieli kontroli. To jest główny znak zapytania” - mówi doktor Marek Wasiluk.

Ekspert porównuje to do jazdy samochodem z góry. Organizm ma zarówno mechanizmy pobudzające, jak i hamujące. Jeśli chcemy silnie pobudzić komórki do regeneracji, musimy mieć pewność, że w odpowiednim momencie zadziała hamulec.

W organizmie zawsze są pobudzacze i hamulce. Jeżeli selektywnie wyłączamy hamulce albo bardzo mocno naciskamy gaz, to spodziewany efekt będzie być. Tylko pytanie, czy potrafimy ten proces zatrzymać dokładnie wtedy, kiedy trzeba, czyli uruchomić hamulec w odpowiednim momencie. To jest sedno sprawy” - tłumaczy doktor Marek Wasiluk.

Oko jako pierwszy narząd nie jest przypadkiem

Wybór oka jako pierwszego obszaru badań nie jest przypadkowy. Oko jest stosunkowo odseparowaną strukturą, łatwiejszą do monitorowania i bardziej dostępną do miejscowego podania terapii niż wiele innych narządów. Dodatkowo choroby nerwu wzrokowego, takie jak jaskra, są poważnym problemem klinicznym, ponieważ uszkodzenia komórek nerwowych prowadzą do postępującej utraty widzenia.

Jednocześnie doktor Marek Wasiluk zwraca uwagę, że udział w pierwszych badaniach tego typu zawsze wiąże się z dylematem.

To, że FDA dopuściła badanie, jest bardzo ciekawe i pokazuje, że przedstawione dane musiały zostać ocenione jako wystarczające do rozpoczęcia próby u ludzi. Ale gdybym sam był pacjentem z jaskrą, bardzo ostrożnie podchodziłbym do udziału w pierwszej fazie takiego badania. Tu nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytania” - mówi doktor Marek Wasiluk.

Czy to początek medycyny długowieczności?

Badania nad ER-100 wpisują się w szerszy trend longevity, czyli medycyny długowieczności. Jej celem nie jest wyłącznie wydłużanie życia, ale przede wszystkim wydłużanie okresu życia w zdrowiu. Na świecie ogromne środki inwestuje się dziś w badania nad starzeniem komórek, regeneracją tkanek, metabolizmem, stanem zapalnym, senescencją komórkową i epigenetyką.

Nie mam wątpliwości, że odwrotu od tego kierunku nie ma. Medycyna będzie coraz mocniej szukała metod wpływania na biologiczne mechanizmy starzenia. Ale czym innym jest kierunek badań, a czym innym gotowa, bezpieczna terapia dla pacjentów.” - podkreśla doktor Marek Wasiluk.

Jak właściwie starzeją się komórki?

Starzenie organizmu nie jest jednym procesem. To suma wielu zjawisk zachodzących w komórkach, tkankach i narządach. Komórki z czasem gromadzą uszkodzenia, gorzej radzą sobie ze stresem oksydacyjnym, słabiej produkują potrzebne białka, wolniej się regenerują i mniej sprawnie komunikują się z otoczeniem. W tkankach pogarsza się jakość tkankek. Pojawiają się przewlekłyi stan zapalny i mniejsza zdolność naprawy.

W skórze proces ten jest szczególnie widoczny, bo skóra jest narządem wystawionym na działanie czynników zewnętrznych: promieniowania UV, zanieczyszczeń, zmian temperatury, stresu, niedoborów żywieniowych, palenia papierosów czy zaburzeń snu. Starzenie skóry jest więc połączeniem biologii, genetyki i stylu życia.

Starzenie polega na tym, że tkanka ulega uszkodzeniu, zwyrodnieniu i przestaje pełnić swoje funkcje tak dobrze jak wcześniej. Komórki się zużywają, a organizm z wiekiem coraz gorzej nadąża z naprawą. Na część tych procesów mamy wpływ poprzez właściwy styl życia, ochronę przed promieniowaniem UV, odżywienie, aktywność fizyczną. Na część wpływ jest ograniczony, bo są też mechanizmy zaprogramowane biologicznie” - mówi doktor Marek Wasiluk.

Co medycyna regeneracyjna może zrobić już dziś?

Choć nie mamy jeszcze terapii, która bezpiecznie „restartuje” komórki całego organizmu, medycyna regeneracyjna i estetyczna już dziś potrafią wpływać na jakość tkanek. Zasada działania wielu skutecznych metod jest inna niż w przypadku reprogramowania epigenetycznego. Nie polega na bezpośrednim sterowaniu genami komórki, ale na kontrolowanym bodźcowaniu tkanki.

W praktyce oznacza to wywołanie kontrolowanego mikrourazu, impulsu termicznego, mechanicznego lub chemicznego, który pobudza naturalne procesy naprawcze. Tak działają m.in. lasery frakcyjne, radiofrekwencja mikroigłowa, niektóre peelingi medyczne, zabiegi mikronakłuwania, terapie stymulujące produkcję kolagenu, a także część procedur z zakresu biostymulacji.

W medycynie estetycznej nie odmładzamy komórek w taki sposób, jak zakładają terapie epigenetyczne. My najczęściej bodźcujemy tkankę. Wywołujemy kontrolowany stres: termiczny, mechaniczny albo chemiczny. Tkanka dostaje sygnał, że trzeba ją naprawić, a komórki uruchamiają procesy przebudowy. To jest bardziej fizjologiczna droga” - wyjaśnia doktor Marek Wasiluk.

Dobrym przykładem jest laser frakcyjny, który powoduje mikrouszkodzenia skóry, zmuszając ją do przebudowy. Podobnie radiofrekwencja mikroigłowa łączy mikronakłucia z energią cieplną, pobudzając produkcję kolagenu i poprawiając napięcie skóry. Biostymulatory z kolei mogą aktywować fibroblasty do większej pracy, poprawiając jakość i gęstość skóry.

Odmładzanie to nie „więcej zabiegów”, ale mądre planowanie

Doktor Marek Wasiluk zwraca uwagę, że obecna moda na longevity i regenerację może mieć również niebezpieczną stronę: obietnicę szybkiego, cudownego efektu. Tymczasem skuteczne odmładzanie zarówno skóry, jak i szerzej rozumianej kondycji organizmu wymaga planu, diagnostyki i rozsądku.

Nie chodzi o to, żeby robić jak najwięcej zabiegów. Chodzi o to, żeby robić właściwe zabiegi, we właściwym momencie i z właściwego powodu. Nadmierne stymulowanie tkanek, przypadkowe łączenie terapii czy ciągłe poprawianie wyglądu może dać efekt odwrotny do zamierzonego” - mówi doktor Marek Wasiluk.

W jego ocenie dobra medycyna regeneracyjna powinna działać w duchu „quantum satis”, czyli tyle, ile potrzeba. Nie za mało, by nie uzyskać efektu, ale też nie za dużo, by nie przeciążyć tkanek i nie doprowadzić do sztucznego wyglądu.

Co naprawdę możemy robić przeciwstarzeniowo?

Najbardziej rozsądne podejście do spowalniania starzenia łączy kilka obszarów.

Pierwszym jest styl życia: rozsądne korzystanie ze słońca, sen, aktywność fizyczna, dieta, unikanie palenia, ograniczenie alkoholu i leczenie chorób przewlekłych, mądre zarządzanie stresem.

Drugi to diagnostyka i uzupełnianie realnych niedoborów.

Trzecim są nowoczesne procedury regeneracyjne dobrane do konkretnego problemu.

Żeby odmłodzić mięśnie, trzeba je bodźcować ruchem/wysiłkiem fizycznym. Żeby nam nie wypadły z kości zęby- musimy jeść/gryźć, po powoduje wzmocnienie kości szczęki i żuchwy. Żeby odmłodzić skórę, trzeba ją bodźcować odpowiednimi terapiami. Organizm reaguje na bodźce, ale muszą być one mądre, kontrolowane i dostosowane do konkretnej osoby” - podsumowuje doktor Marek Wasiluk, ekspert medycyny estetycznej z warszawskiej kliniki L’experta.


Pierwsze podanie ER-100 człowiekowi jest niewątpliwie ważnym momentem w historii badań nad starzeniem. Pokazuje, że koncepcje, które przez lata funkcjonowały głównie w laboratoriach, zaczynają wchodzić do badań klinicznych. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy o krok od powszechnie dostępnego eliksiru młodości. Na razie to eksperymentalna terapia okulistyczna, badana w pierwszej fazie, u niewielkiej grupy pacjentów, przede wszystkim pod kątem bezpieczeństwa. Jej potencjał jest ogromny, ale równie duże są pytania: o skuteczność, kontrolę procesu, działania niepożądane i ryzyko nowotworowe.


opublikowano: 2026-08-05
« powrót


Polityka Prywatności